Znalezione obrazy dla zapytania facebook

kids missionPokolenie Y, czyli tzw. milenialsi, otrzymują od kultury masowej jeden wyraźny przekaz: „Have a good time!”, czyli … „Baw się dobrze!”. Ta zasada sprawdza się w Nibylandii, czyli w fantastycznym domu Piotrusia Pana, gdzie nikt nie musi dorastać, przez co w prawdziwym świecie nie potrafi stworzyć zdrowego i szczęśliwego społeczeństwa. Shakespeare myślał podobnie: "Gdyby przez cały rok były wakacje, sport stałby się tak żmudny, jak praca".

Bez ugruntowania się w czymś istotnym, jak przekonania religijne lub kodeks etyczny – czymś, co powszechne jest wśród starszego pokolenia – "szukanie przyjemności" szybko przeradza się w dziwaczny i dotkliwy narcyzm. Dotkliwy, bo głęboko, wierzę, że ludzie naprawdę chcą prowadzić przemyślane i świadome życie, które czegoś od nich wymaga. W najlepszym razie młodsze pokolenia otrzymały inną, dość kiepską receptą "Bądź miły dla ludzi", bo i to okazuje się niewystarczające, by powstrzymać myślenie tylko o sobie.

Jestem za tym, żeby „przede wszystkim nie szkodzić". Zwłaszcza teraz, gdy sama mam dzieci. Myślę, że jako cywilizacja, musimy dokonać ponownej oceny i zdecydować, w którym kierunku powinien zmierzać świat. Ponieważ, jeśli zdominuje nas "baw się dobrze, jak możesz", nie wydaje mi się, aby zostało miejsce na takie rzeczy jak obowiązek, odpowiedzialność, a nawet cel.

Kiedy przyjemność staje się celem życia, wówczas traci się wszelką przyjemność; szczęście pozostaje nieuchwytne, jeśli powiemy naszym dzieciom, że ich jedynym celem w życiu powinno być szukanie siebie. Zamiast tego chcę nauczyć moje dzieci szukać szczęścia poza sobą. Chcę im dać w życiu misję.

Przez misję rozumiem przedsięwzięcie lub cel, który obejmuje coś znacznie większego niż osoba; coś, do czego czujemy się przeznaczeni. To nie znaczy, że czuję, że mój syn powinien dołączyć do sił specjalnych, albo że moja córka musi założyć szkołę non-profit w Tybecie (obie bardzo godne podziwu rzeczy). Natomiast pragnę, aby mieli entuzjazm i poczucie obowiązku zmieniania świata na lepszy. Może to oznaczać pasję do nauki, radość ze swojego dziedzictwa, albo po prostu wdzięczność za to, co mają. Mając te elementy za punkt wyjścia, z pewnością zauważą, co może wymagać ulepszenia, wtedy szczęście pojawi się nieoczekiwanie. Mając szerokie horyzonty, czyli docenienie relacji międzyludzkich, zadowolenia z kraju, w którym mieszkają i kultury, w której żyją, poszukujemy ambitniejszych zajęć, a nie chwilowej satysfakcji.

Nie sądzę, aby uczenie moich dzieci, że mogą robić, co chcą i być, kim chcą, może być dla nich pomocne. Zamiast tego chcę im uświadomić, że mają jakiś określony cel w życiu, że muszą go szukać wkładając w to całą swoją energię, dopóki tego nie znajdą. 

Być może będę powtarzać im swoją ulubioną maksymę, na którą natknąłem się na studiach: "Ten, kto w każdej chwili może zrezygnować z przyjemności dla obowiązku, osiągnie wszystko". W międzyczasie pokazuję im, że mogą się także bawić :)

Veronika Winkels, Melbourne 

 

JAK POWSTAŁY KURSY AF?

 .Jak1

________________

iffd01

POLECAMY

.mamyok

SLAF 2018

Szkoły Letnie Akademii Familijnej 2018:
Białogóra 1 - 7 lipca
Białogóra 8 - 14 lipca
Radawa 8 - 14 lipca
Studzieniczna 5 - 11 sierpnia

WARTO PRZECZYTAĆ

qqq

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W chwili, gdy matka trzyma w objęciach nowo narodzonego synka, jego oczy mówią jej, że stanowi dla niego cały świat. Jednak dorastający chłopiec, który jej potrzebuje, jednocześnie ją od siebie odpycha. Autorka bazując na trzydziestoletnim doświadczeniu jako lekarz pediatra, matka czworga dzieci, dzieli się swoją wiedzą potrzebną każdej matce o tym, jak wzmocnić – lub odbudować – jej więź z synem.

GOŚCIMY

Odwiedza nas 57 gości oraz 0 użytkowników.