„A przecież kiedyś byliśmy ze sobą tacy szczęśliwi” – mawiają niejednokrotnie rozczarowani małżonkowie, którym wydaje się, że ich miłość w sposób nieuchronny wygasa, że popadają w rutynę, że po prostu nie są ze sobą szczęśliwi. – „Takie jest życie”, „To normalne”, „Nic nie można na to poradzić” – odpowiadają im często „życzliwi”, podobnie jak oni popadający coraz bardziej w zniechęcenie i rutynę w swoich związkach. 

Czy rzeczywiście? Czy miłość małżeńska musi naprawdę z czasem tracić swój blask? W czasach, kiedy słowo miłość jest odmieniane przez wszystkie przypadki i nadaje mu się tysiące znaczeń, od relacji w polityce po egoistyczny seks, okazuje się, że nie mamy czasu i ochoty zastanowić się głębiej nad istotą najpiękniejszej miłości ludzkiej – miłości małżeńskiej. Nie potrafimy odróżnić miłości od zakochania, pożądania, fascynacji i tylu innych uczuć, które jej towarzyszą. 

Ale czy miłość można w ogóle zrozumieć? Czy można rozłożyć ją na elementy pierwsze? Czy można prześledzić jej rozwój? Okazuje się, że tak. I choć małżeństwa żyły szczęśliwie przez stulecia bez tej wiedzy, dziś, kiedy staramy się zrozumieć dokładnie wszystko, co się wokół nas dzieje, a jednocześnie panuje wokół takie pomieszanie pojęć, warto podjąć głębszą refleksję nad tym, czym naprawdę jest miłość małżeńska i w jaki sposób się ona zmienia. 

Photo by Alvin Mahmudov on Unsplash

Jedną z ciekawszych prób opisania tego tematu podjął amerykański psycholog J. Sternberg, którego myśli rozwinął później m.in. prof. Bohdan Wojciszke w książce „Psychologia miłości”. Zgodnie z tą teorią miłość małżeńska nie jest czymś jednolitym, lecz zawiera różne składniki, które dodatkowo zmieniają się w czasie. Te składniki to: namiętność – związana z miłością zmysłową, z pożądaniem, seksem, bliska pojęciu miłości eros; intymność – obejmująca pragnienie dobra drugiej osoby, przyjaźń, poczucie bliskości, bliska pojęciu miłości agape i wreszcie zaangażowanie, oznaczające pragnienie trwania w związku pomimo napotykanych trudności. 

Te elementy miłości nie tylko różnią się między sobą, ale także mają zupełnie inną dynamikę: namiętność bardzo szybko rośnie, lecz potem szybko i nieuchronnie spada, intymność rośnie powoli i powoli się zmniejsza (choć ten akurat proces możemy powstrzymać) i wreszcie zaangażowanie, które rośnie powoli i może utrzymywać się na długo na wysokim poziomie, jeśli tylko tego chcemy. Biorąc pod uwagę zmienną dynamikę tych elementów możemy z kolei wyróżnić różne etapy miłości małżeńskiej, od zakochania po związek przyjacielski lub związek pusty. 

Cała teoria byłaby tylko ciekawą zabawą intelektualną, gdyby nie praktyczne wnioski, jakie możemy z niej wyciągnąć. Oto kilka z nich:

  1. Miłość małżeńska nie jest uczuciem, lecz zjawiskiem znacznie bardziej złożonym, w które zaangażowana cała osoba, jej wola, rozum i uczucia.
  2. Pewne elementy miłości są niemal niezależne od naszej woli, np. namiętność, związana najbardziej z fazą zakochania, i ze swojej natury z czasem słabną lub wręcz przestają istnieć. Inne natomiast są niemal w pełni od nas zależne.
  3. To, co w miłości mija w sposób nieunikniony, to pierwsze zakochanie i związane z nim namiętne uczucia, lecz nie one stanowią istotę miłości.
  4. Jeśli uznajemy, że człowiek jest najbardziej człowiekiem wtedy, kiedy kierują nim rozum i wola, a nie uczucia, to najbardziej ludzkie, a więc najpiękniejsze są te etapy miłości, które następują po fazie pierwszego zakochania!
  5. Istnieje wiele sposobów na podtrzymanie i rozwinięcie naszej miłości, choć niestety jeszcze więcej jest sposobów na jej zniszczenie.
  6. Miłość pozostawiona samej sobie, bez naszego wysiłku i codziennego budowania, ze swej natury starzeje się i obumiera.

Jeśli dla kogoś te argumenty są nieprzekonujące, mogę tylko dodać, że nasz 14-letni staż małżeński – wprawdzie niezbyt jeszcze długi, ale zdecydowanie wykraczający poza fazę pierwszej fascynacji, w pełni potwierdza te tezy. Jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi, nasza miłość jest dojrzalsza i piękniejsza niż na początku i jesteśmy przekonani, że nadal może się rozwijać. Jednocześnie jednak wiemy, że nie stało się to samo, że wymagało i wymaga nadal codziennego wysiłku i starania z obu stron. Słowem: nasza miłość i szczęście jest w naszych rękach!

Janusz Wardak

Projekt dofinansowany ze środków Pełnomocnika Rządu ds. Polityki Demograficznej

ZAPRASZAMY NA NASZE KURSY ON-LINE: